| Marzeniem
filmowych kasiarzy amerykańskich jest zubożenie Fortu Knox,
banku rezerw federalnych rządu USA. Nazwa fortu przyjęła się
jako potoczne określenie miejsca z zabezpieczeniami nie do
pokonania. W polskiej kinematografii skarbce bankowe
też inspirowały scenarzystów, ale przy tamtym wyglądały jak
babki z piasku na tle Himalajów.
Centralny
Skarbiec Narodowego Banku Polskiego powstanie do 2008 r. w Zegrzu,
znanym głównie jako podwarszawska miejscowość wypoczynkowa
nad Zalewem Zegrzyńskim. Ma przechowywać polskie rezerwy walutowe
- obecnie jest to 35 mld euro. Fort Zegrze jest pozaborowego,
rosyjskiego pochodzenia. Po II wojnie światowej były
tam koszary i schron przeciwatomowy. Część obiektów zabytkowych
zostanie poddana konserwacji, powstaną budynki bankowe. Główny
obiekt będzie mieścić skarbce klasy XII o powierzchni 3,5
tys. m2, sortownie banknotów oraz zapasowy ośrodek informatyczny
przechowujący dane z centrali NBP na wypadek kataklizmów i
wojny. Ponadto przewidziano tam biura, centra monitoringu
dla BMS, systemu informatycznego i bezpieczeństwa. Ten ostatni
to, ogólnie mówiąc: system wczesnego ostrzegania o napadzie
i włamaniu, kontrola dostępu, telewizja przemysłowa, system
anty pożarowy oraz system integracji i wizualizacji systemów
bezpieczeństwa. Takie informacje można było przeczytać m.in.
na internetowej stronie NBP i UZP.
Od
Warszawy prowadzą do Zegrza drogi wąskie na długich odcinkach,
bywa że w "cieplejszych" miesiącach zakorkowane
zupełnie. Mogę sobie wyobrazić unieruchomiony w korku konwój,
chyba że będzie jeździć tylko nocami. Może to będzie pierwszy
przykład, gdy NBP zainwestuje trochę w drogownictwo, choćby
tylko dla bezpieczeństwa, bo w sektorze bankowym tyle samo
jest społecznego altruizmu, co na Saharze wody.
Przycichł
ostatnio w mediach wszechobecny dotąd temat terroryzmu, pewnie
na chwilę. Próżni nie ma i w to miejsce przyleciała ptasia
grypa. Zaczęły walić się dachy pod ciężarem nieusuniętego
śniegu, chciwości oraz lenistwa właścicieli i administratorów
obiektów. Ktoś w mediach zauważył, że w Polsce nie brakuje
nowoczesnych płaskich dachów, ale skonstruowanych oszczędnościowo
i dla warunków śniegowych nad Morzem Śródziemnym. Podobno
niejedna zagraniczna sieć handlowa przywiozła do Polski wszystko,
z żarówkami i gwoździami włącznie, bo było tutaj według
nich jedynie klepisko. Gdzie tacy rodzą się... też w Unii?
Są wydarzenia związane z bezpieczeństwem specyficzne
dla tej części świata. "Pociąg to nie pustynia, a konwojęt
to nie wielbłond" - oto komentarz internauty (pisownia
oryg.) pod informacją o konwojowaniu wagonów z amunicją
przez pijanych strażników. Wagonów z tym wybuchowym towarem
|
było dwanaście, a konwojentów
siedmiu skupionych w jednym przy flaszce. Policja potwierdziła
z całą pewnością, że jeden był trzeźwy.
Ze
zdziwieniem przeczytałem w omówieniu raportu "Banki -
zaufanie i komunikacja", powstałym na podstawie
badań sopockiej PBS, że w Polsce napad na bank nie zraża do
niego jego klientów. Jestem bez badań pewny, że bankowców
do klientów też nie zraża. W Unii Europejskiej są bardziej
wrażliwi. "Financial Times" z początku roku
opisywał raport Stowarzyszenia Banków Europejskich stwierdzający,
że klasyczne bankowe napady rabunkowe są uważane nadal za
istotne i potęgujące się zagrożenie. Zauważono brutalność
bandytów posługujących się materiałami wybuchowymi oraz porywających
bankowców. W atakach na chronione konwoje używano nawet
broni ciężkiej i materiałów eksplodujących. W 2004 r. w 25
krajach UE (czyli z Polską) oraz w Szwajcarii, na Islandii
i w Norwegii odnotowano 5864 napady na banki, tj. średnio
209 na kraj. Liczba ta nijak ma się do rzeczywistości, nasza
jest mniejsza o ponad połowę. Ale cieszyć się nie ma z czego,
jesteśmy na ścieżce rozwoju. Raport podzielił przestępców
na dwie kategorie - dobrze przygotowanych, stosujących przemoc
zawodowców, których celem są wielkie pieniądze, i amatorów
rozradowanych z mniejszej forsy. Jesteśmy dziwnym miejscem
z punktu widzenia takich raportów. U nas stosujący przemoc
zawodowcy idą po łup, który tam nie skusiłby amatorów.
Duży
ciężar gatunkowy zostawiłem na koniec. Parlament przyklepał
70 mln zł na ratownictwo medyczne w 2006 r. Byłby to czarny
humor, ale o ile dobrze usłyszałem, w przyszłorocznym budżecie
ma być już na to 1,2 mld zł. Nareszcie.
Odkąd
nastał minister Ziobro, zmumifikowany resort sprawiedliwości
zaczął z kwaśną miną rozwijać się z bandaży. Powrócił temat
elektronicznych bransolet z GPS dla drobniejszych przestępców
mających odsiadywać "zaocznie" oraz pomysł na dzierżawienie
przez państwo więzień wybudowanych przezprywatnych developerów
(jest już ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym).
Czuję jednak, że ostanie się tylko kiepski z wykonawczego
punktu widzenia pomysł budowy infrastruktury więziennej przez
samych więźniów. Ja bym sobie budował celę jak najbardziej
nietrwałą, tak by beton zmienić w mgłę i wiatr. Co myślę
o sądach 24-godzinnych? Jeden z polskich mistrzów reportażu
opisał sąd nocny bodaj w Nowym Jorku lub Chicago. Wzależności
od kwalifikacji czynu i posiadanych dowodów sędzia wyrokował
albo przesuwał sprawę do rozpatrzenia w trybach zwykłych.
Reportaż powstał w latach 30. ubiegłego wieku.
PS.
W trakcie podpisywania numeru do druku dowiedzieliśmy się
o unieważnieniu przetargu na budowę skarbca NBP.
źródło: Systemy Alarmowe, Andrzej PopieIski
|